Jak codziennie wróciłam właśnie z szkoły. Na szczęście był to piątek, więc czekał na
mnie cały weekend. Weszłam do domu i krzyknęłam :
- Wróciłam mamo !
- Dorze Kasiu ! Zejdź za 10 minut na obiad - usłyszałam
Poszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju, rzuciłam plecak na łóżko i włączyłam komputer. Wyjęłam z kieszeni telefon i położyłam go na biurku. Zdjęłam swoje jeansy i założyłam luźne, dresowe spodnie. Poszłam do łazienki umyć ręce i uczesać włosy. Gdy to zrobiłam, wyszłam i usiadłam do komputera. Włączyłam facebook'a i twitter'a.
- I znowu na facebook'u nudy. Jedynie kilka postów w grupie - powiedziałam do siebie -
Na twitter'ze to samo - dodałam. Oparłam lewą ręką brodę, a prawą wpisywałam ''Youtube.pl''
- hmm ... znam już chyba wszystkie piosenki jakie istnieją. A może tak posłuchać sobie coverów ? - pomyślałam. Zaczęłam od coverów piosenek Justin'a Bieber'a. Pierwszy cover - nuda, drugi - wyłączyłam po 5 sekundach. Spojrzałam na zegarek i przypomniało mi się, że miałam zejść po obiad. Zeszłam na dół. Wzięłam szklankę z szafki, otworzyłam lodówkę i nalałam sobie soku. Wypiłam łyk.
- mmm ... nareszcie coś chłodnego - powiedziałam. Było dziś wyjątkowo gorąco. W lewą rękę wzięłam talerz, a w prawą szklankę z piciem.
- Dzięki mamo - powiedziałam wchodząc po schodach. Mamy duży dom. Nasza kuchnia jest położona
nisko. Wychodzi się z niej do jadalni i przedpokoju. W przedpokoju są schody, które prowadzą
na pierwsze piętro, gdzie jest mój pokój, sypialnia rodziców, pokój brata i niewielka łazienka.
- Proszę - usłyszałam gdy byłam już w jadalni. Weszłam do pokoju z pełnym talerzem jedzenia
i pełną szklanką picia. Postawiłam to koło komputera i usiadłam na krześle. Jedząc przeglądałam
reszte coverów. Nagle zauważyłam filmik chłopaka, który coveruje piosneknę''Mistletoe''. Kliknęłam. Po pierwszych kilku sekundach otworzyłam buzię. Z ręki wypadł mi widelec z jedzeniem i upadł na laptopa - nie zwracałam na to uwagi, bardziej obchodził mnie filmik
z chłopakiem o cudownym głosie.
- Oż ty w życiu ! - powiedziałam z otwartymi szeroko oczami - on jest niesamowity !
- wykrzyczałam. Zaczęłam oglądać więcej jego fimików. Były cudowne. Po trzecim
przypomniałam sobie, że upadł mi widelec z jedzeniem. Szybko sprzątnęłam i zabrałam się
do oglądania kolejnych coverów. Czas zaczął mi lecieć strasznie szybko. Zanim się obejrzałam
była już 21:03.
- Zaraz, zaraz - powiedziałam zachrypniętym głosem - przecież on na pewno ma twittera.
Szybko wpisałam jego imię i nazwisko i ... ''folnęłam'' go. Zaczęłam czytać jego tweety.
Nagle w oczy rzucił mi się jeden z nich :
''What's love? In math: a problem. In history: a war. In chemistry: a reaction.
In art: a heart. In me: you<3 ''
- AWWW ... - powiedziałam głośno - jaki Austin jest słodki - tak, tak właśnie miał na imię.
Spojrzałam na zegarek. Zbliżała się godzina 22:45.
- Czemu ta noc nie może trwać dłużej? - chciałam dowiedzieć się o nim wszystkiego, zaczął mnie przecież interesować. Postanowiłam się wykąpać. Wzięłam piżamę i ruszyłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Poczułam jak letnie krople wody spływają po moim ciele. Minęło 10 minut. Wyszłam przebrana w piżamę z łazienki. Przyszłam do pokoju. Usiadłam jeszcze na chwilę do komputera. Oglądałam właśnie zdjęcia Austina. Strasznie spodobało mi się jedno. Ściągnęłam sobie i ustawiłam je na tapetę. Zrobiłam się zmęczona.
- Dobranoc - powiedziałam do zdjęcia które widniało na mojej tapecie. Wyłączyłam komputer. Widziałam tylko jak powoli znika zdjęcie. Zamknęłam laptopa i zgasiłam lampkę. Położyłam się na łóżku, przykryłam się kołdrą i zasnęłam. Cały czas śnił mi się Austin.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz