''Hey, I just met you, and this is
crazy,
but here's my number, so call me, maybe? '' - robrzmiewało w moim pokoju. Usiadłam na łóżku.
but here's my number, so call me, maybe? '' - robrzmiewało w moim pokoju. Usiadłam na łóżku.
-Co ja chce robić w przyszłości ? -
zapytałam się sama siebie. Myślałam tak kilka minut. - Zaraz
koniec roku szkolnego, a ja nawet nie wiem gdzie wyjeżdżam –
przeleciało mi przez głowę.
Zeszłam na dół. Usiadłam na kanapie
i włączyłam telewizor. W tym samym momencie do pokoju weszła mama
i usiadła na fotelu który był na przeciwko.
- Mamo, czy w ogóle gdzieś jedziemy w
wakacje ? - zapytałam
- Poczekaj chwilę – powiedziała i
wyjęła z torebki kopertę – proszę. Otwórz ją – zrobiłam to
o co poprosiła. Były w niej trzy bilety lotnicze.
- Jak to ? Dokąd ?
-Przeczytaj – powiedziała z uśmiechem na twarzy.
Było tam napisane : WARSZAWA – WASZYNGTON 8 Lipca
-Przeczytaj – powiedziała z uśmiechem na twarzy.
Było tam napisane : WARSZAWA – WASZYNGTON 8 Lipca
- CO ?! - wstałam na równe nogi.
- Polecimy do cioci do Waszyngtonu, a później zrobimy sobie wycieczkę po Amerycę. To było twoje marzenie – kiedy to powiedziała rzuciłam się jej na szyję.
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję ! - zaczęłam krzyczeć. Pobiegłam ucieszona do pokoju.
- To jest nie możliwe, że polecę do Ameryki
Zaczęłam śpiewać i tańczyć. Cały czas się szczerzyłam i piszczałam jak bym szła na koncert Justina albo Austina. Postanowiłam, że muszę się troche uspokoić więc wyszłam z domu przejść się. Wzięłam psa na smycz i ruszyłam w stronę lasu. Pogoda była piękna.
Minął miesiąc i nadszedł dzień na który czekałam od początku roku – zakończenie roku szkolnego.
- Będę za wami tęsknić – powiedziałam do Iwony przytulając się – Ale i tak będziemy się spotykać ?
- No pewnie – odparła z uśmiechem na twarzy.
- Zapraszam wszystkich do hali ! - krzyknął jakiś głos. Była to jakaś nauczycielka.
Reszta ceremoni minęła mi szybko. Dostałam świadectwo, pożegnąłam się z koleżankami obiecując im, że zrobimy jakąś imprezę w wakacje i wyszłam z szkoły. To był koniec męczącęj nauki w drugiej klasie gimnazjum. Jednak dobrze wiedziałam, że po wakacjach zacznie się kucie i myślenie o dobry liceum.
Podeszłam jeszcze na koniec na chwilę do mojej pani wychowaczyni.
- Życzę miłych i spokojnych wakacji proszę pani – powiedziałam, a ta odwróciła się do mnie.
- Ja również życzę Ci spokojnych wakacji Kasiu. Oczywiście spotkaj wakacyjną miłość – odparła, a ja spojrzałam się na nią dziwnym zwrokiem typu ''O co Ci chodzi kobieto?'' – kto wie, może będzie to miłość na dłużej ? - powiedziała i rzuciła mi miły uśmiech. Odzwajemniłam jej to jak nigdy.
Wróciłam szybkim krokiem do domu słuchając po drodzę muzyki. W progu domu krzyknęłam tylko ''Jestem !'' i pobiegłam na górę. Przebrałam się – bo przecież nie mogę chodzić cały dzień w eleganckim stroju – i rzuciłam się na łóżko.
- Nareszcie są wakacje ! - wykrzyczałam – i niedługo lecę do Ameryki, już nie mogę się doczekwać- i w tym momencie zadzwoniła do mnie Klaudia.
- Hej, siedzisz dziś w domu ? - zapytała
- Chyba tak, nie mam żadnych planów, a co ?
- Robię imprezkę, chcesz przyjśc ?
- No mogę wpaść – odpowiedziałam
- Dobra to przychodź około 17, zaprasiłam Kamila – powiedziała radośnie. Kamil to chłopak który kiedyś bardzo mi się podobał, ale teraz zrobił się dla mnie nie miły. Jak mijam go w szkole zawsze zabiera wzrok żeby na mnie nie spojrzeć – nie dziwie się sama też tak robię. Kiedyś między nami iskrzyło, ale to nie była prawdziwa miłość to było raczej zauroczenie, ponieważ minęło mi to poszybkim czasie.
-Kamila !? Ehm no dobra. To dozobaczenia.
- Dozobaczenia – odparła i rozłączyła się.
Dochodziła godzina 17, a przez to, że do Klaudii idę 5 minut na pewno się nie spóźnię. Ubrałam szybko zwiewną kolorową sukienkę, buty na niedużym obcasie i ładną branzoletkę. Schowałam telefon do małej torebki i klucze od domu. Przejechałam tuszem do rzęs i psiknęłam się szybko perfumami. Wszystko zajęło mi to 7 minut. Gotowa zeszłam na dół.
- Wychodzę ! - krzyknęłam.
- Pani Katarzyno ! Gdzie pani wychodzi i o której chce pani wrócić ? - zapytał tata, który w szybkim tempie do mnie przyszedł.
- wrócę około 21 i wychodzę do Klaudii.
- Dobrze masz czas do 21, a jak przyjdziesz minute później to zobaczysz jakie będziesz miała wakacje – powiedział tata, który się zaśmiał.
- Ha ha bardzo zabawne, idę bo się spóźnię – powiedziałam i wyszłam.
Tak jak mówiłam, byłam u Klaudii 5 minut po tym jak wyszłam. Było już bardzo dużo ludzi. No i oczywiście był on.
- Hej kocie – powiedziała Dominika, która od razu podeszła do mnie. Dominika jest bardzo fajna. Dobrze się zawsze uczy. Ma piękne lekko falowane włosy, duże niebieskie oczy – zawsze je określam, że wyglądaj jak wodospad – i śliszny uśmiech.
- Hej – odpowiedziałam i dałam jej buziaka w policzek. - I jak impreza ?
- Na razie tak jak widzisz, ale wiesz co ? Kamil jest i nawet pytał się o ciebie.
- Boże czy on na prawdę musiał przyj.... zaraz, zaraz .... PYTAŁ SIĘ O MNIE ?! - zapytałam zdziwona
- Csii – uciszyła mnie i pokiwałą głową na tak – dobra, ale mniejsza o to chodź się zabawić w końcy mamy już wakacje – powiedziała i zaciągnęła mnie na parkiet. Bawiłyśmy się tak długo, aż nagle ktoś pchnął mnie na Dominikę.
- Uważaj debilu – krzyknęłam i odwróciłam się. To była Iwona z Klaudią -kurde przestraszyłyście mnie – zaczęłam się smiać, a razem z mną dziewczyny.
- Możemy do was dołączyć ? - zapytała Iwona.
- Pewnie – i już zaczęłyśmy tańczyć wszystkie cztery. Wszystko było fajnie, gdyby nie to, że grupka chłopaków a dokładnie pięciu się upiły i zaczęła wszystko niszczyć. Widocznie mieli z sobą alkohol. Widziałam minę Klaudii. Nie była zadowolona, więc ruszyłam do akcji bo wszyscy odchodzili od nich jak tchórze.
- Ej może tak wyjdziecie i pobawicie się gdzie indziej ? - zapytałam jeszcze spokojna.
- Laska spokojnie, nie denewruj się tak – powiedział nie wysoki blondyn. Nienawidze jak ktoś mnie wkurza, więc bez zastanowienia walnęłam go pięścią w nos. Krew zaczęła mu tryskać. Dziewczyny otworzyły oczy.
- No co ? - zapytałam się pół uśmiechem i odwórciłam się w stronę dziewczyn.
- Uważaj ! - usłyszałam, ale było za późno bo dostałam od tyłu. Upadłam na ziemię. Zaczęło mi się kręcić w głowię. Nic nie widziałam. Wiedziałam tylko, że ktoś podbiegł do nich, a tam Ci uciekli. Obudziłam się na łóżku. Pokój był bardzo podobny do pokoju Klaudii.
- Gdzie ja jestem – zapytałam, łapiąc sięza głowę.
- Dzień dobry – powiedziała Klaudia – spałaś dziś u mnie.
Spjrzałam na zegarek dochodziła 10:04.
- O boże mój ! Tata mnie chyba z domu wyrzuci, za to że nie wróciłam do domu na noc ! – powiedziałam zdenerwowana i zaczęła wstawać.
- Nie martw się. Dzwoniłam wczoraj do niego i powiedziała, że zostaniesz u mnie. W końu nie chce żeby się dowiedzieli, że dostałaś – powiedziała – ogólnie to fajnie, że Kamil staną w twojej orbronie.
- Ten Kamil ? - zapytałam zdziwiona.
- Tak – odpowiedziała z uśmiechem – dobra zbieraj się. Idziemy do ciebie. Przebierzesz się i idzmy później na zakupy – powiedziała i pomogła mi wstać.
- Polecimy do cioci do Waszyngtonu, a później zrobimy sobie wycieczkę po Amerycę. To było twoje marzenie – kiedy to powiedziała rzuciłam się jej na szyję.
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję ! - zaczęłam krzyczeć. Pobiegłam ucieszona do pokoju.
- To jest nie możliwe, że polecę do Ameryki
Zaczęłam śpiewać i tańczyć. Cały czas się szczerzyłam i piszczałam jak bym szła na koncert Justina albo Austina. Postanowiłam, że muszę się troche uspokoić więc wyszłam z domu przejść się. Wzięłam psa na smycz i ruszyłam w stronę lasu. Pogoda była piękna.
Minął miesiąc i nadszedł dzień na który czekałam od początku roku – zakończenie roku szkolnego.
- Będę za wami tęsknić – powiedziałam do Iwony przytulając się – Ale i tak będziemy się spotykać ?
- No pewnie – odparła z uśmiechem na twarzy.
- Zapraszam wszystkich do hali ! - krzyknął jakiś głos. Była to jakaś nauczycielka.
Reszta ceremoni minęła mi szybko. Dostałam świadectwo, pożegnąłam się z koleżankami obiecując im, że zrobimy jakąś imprezę w wakacje i wyszłam z szkoły. To był koniec męczącęj nauki w drugiej klasie gimnazjum. Jednak dobrze wiedziałam, że po wakacjach zacznie się kucie i myślenie o dobry liceum.
Podeszłam jeszcze na koniec na chwilę do mojej pani wychowaczyni.
- Życzę miłych i spokojnych wakacji proszę pani – powiedziałam, a ta odwróciła się do mnie.
- Ja również życzę Ci spokojnych wakacji Kasiu. Oczywiście spotkaj wakacyjną miłość – odparła, a ja spojrzałam się na nią dziwnym zwrokiem typu ''O co Ci chodzi kobieto?'' – kto wie, może będzie to miłość na dłużej ? - powiedziała i rzuciła mi miły uśmiech. Odzwajemniłam jej to jak nigdy.
Wróciłam szybkim krokiem do domu słuchając po drodzę muzyki. W progu domu krzyknęłam tylko ''Jestem !'' i pobiegłam na górę. Przebrałam się – bo przecież nie mogę chodzić cały dzień w eleganckim stroju – i rzuciłam się na łóżko.
- Nareszcie są wakacje ! - wykrzyczałam – i niedługo lecę do Ameryki, już nie mogę się doczekwać- i w tym momencie zadzwoniła do mnie Klaudia.
- Hej, siedzisz dziś w domu ? - zapytała
- Chyba tak, nie mam żadnych planów, a co ?
- Robię imprezkę, chcesz przyjśc ?
- No mogę wpaść – odpowiedziałam
- Dobra to przychodź około 17, zaprasiłam Kamila – powiedziała radośnie. Kamil to chłopak który kiedyś bardzo mi się podobał, ale teraz zrobił się dla mnie nie miły. Jak mijam go w szkole zawsze zabiera wzrok żeby na mnie nie spojrzeć – nie dziwie się sama też tak robię. Kiedyś między nami iskrzyło, ale to nie była prawdziwa miłość to było raczej zauroczenie, ponieważ minęło mi to poszybkim czasie.
-Kamila !? Ehm no dobra. To dozobaczenia.
- Dozobaczenia – odparła i rozłączyła się.
Dochodziła godzina 17, a przez to, że do Klaudii idę 5 minut na pewno się nie spóźnię. Ubrałam szybko zwiewną kolorową sukienkę, buty na niedużym obcasie i ładną branzoletkę. Schowałam telefon do małej torebki i klucze od domu. Przejechałam tuszem do rzęs i psiknęłam się szybko perfumami. Wszystko zajęło mi to 7 minut. Gotowa zeszłam na dół.
- Wychodzę ! - krzyknęłam.
- Pani Katarzyno ! Gdzie pani wychodzi i o której chce pani wrócić ? - zapytał tata, który w szybkim tempie do mnie przyszedł.
- wrócę około 21 i wychodzę do Klaudii.
- Dobrze masz czas do 21, a jak przyjdziesz minute później to zobaczysz jakie będziesz miała wakacje – powiedział tata, który się zaśmiał.
- Ha ha bardzo zabawne, idę bo się spóźnię – powiedziałam i wyszłam.
Tak jak mówiłam, byłam u Klaudii 5 minut po tym jak wyszłam. Było już bardzo dużo ludzi. No i oczywiście był on.
- Hej kocie – powiedziała Dominika, która od razu podeszła do mnie. Dominika jest bardzo fajna. Dobrze się zawsze uczy. Ma piękne lekko falowane włosy, duże niebieskie oczy – zawsze je określam, że wyglądaj jak wodospad – i śliszny uśmiech.
- Hej – odpowiedziałam i dałam jej buziaka w policzek. - I jak impreza ?
- Na razie tak jak widzisz, ale wiesz co ? Kamil jest i nawet pytał się o ciebie.
- Boże czy on na prawdę musiał przyj.... zaraz, zaraz .... PYTAŁ SIĘ O MNIE ?! - zapytałam zdziwona
- Csii – uciszyła mnie i pokiwałą głową na tak – dobra, ale mniejsza o to chodź się zabawić w końcy mamy już wakacje – powiedziała i zaciągnęła mnie na parkiet. Bawiłyśmy się tak długo, aż nagle ktoś pchnął mnie na Dominikę.
- Uważaj debilu – krzyknęłam i odwróciłam się. To była Iwona z Klaudią -kurde przestraszyłyście mnie – zaczęłam się smiać, a razem z mną dziewczyny.
- Możemy do was dołączyć ? - zapytała Iwona.
- Pewnie – i już zaczęłyśmy tańczyć wszystkie cztery. Wszystko było fajnie, gdyby nie to, że grupka chłopaków a dokładnie pięciu się upiły i zaczęła wszystko niszczyć. Widocznie mieli z sobą alkohol. Widziałam minę Klaudii. Nie była zadowolona, więc ruszyłam do akcji bo wszyscy odchodzili od nich jak tchórze.
- Ej może tak wyjdziecie i pobawicie się gdzie indziej ? - zapytałam jeszcze spokojna.
- Laska spokojnie, nie denewruj się tak – powiedział nie wysoki blondyn. Nienawidze jak ktoś mnie wkurza, więc bez zastanowienia walnęłam go pięścią w nos. Krew zaczęła mu tryskać. Dziewczyny otworzyły oczy.
- No co ? - zapytałam się pół uśmiechem i odwórciłam się w stronę dziewczyn.
- Uważaj ! - usłyszałam, ale było za późno bo dostałam od tyłu. Upadłam na ziemię. Zaczęło mi się kręcić w głowię. Nic nie widziałam. Wiedziałam tylko, że ktoś podbiegł do nich, a tam Ci uciekli. Obudziłam się na łóżku. Pokój był bardzo podobny do pokoju Klaudii.
- Gdzie ja jestem – zapytałam, łapiąc sięza głowę.
- Dzień dobry – powiedziała Klaudia – spałaś dziś u mnie.
Spjrzałam na zegarek dochodziła 10:04.
- O boże mój ! Tata mnie chyba z domu wyrzuci, za to że nie wróciłam do domu na noc ! – powiedziałam zdenerwowana i zaczęła wstawać.
- Nie martw się. Dzwoniłam wczoraj do niego i powiedziała, że zostaniesz u mnie. W końu nie chce żeby się dowiedzieli, że dostałaś – powiedziała – ogólnie to fajnie, że Kamil staną w twojej orbronie.
- Ten Kamil ? - zapytałam zdziwiona.
- Tak – odpowiedziała z uśmiechem – dobra zbieraj się. Idziemy do ciebie. Przebierzesz się i idzmy później na zakupy – powiedziała i pomogła mi wstać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz